Niedziela, Sierpień 3. 2008
Mam mopa i nie zawaham się go użyć...
Zjada kolację, czy cokolwiek innego, na jednym talerzyku - odnosi do kuchni - aczkolwiek niechętnie, do zlewu i wraca. Bez umycia, bo "umyję później", przy czym to później następuje następnego dnia i to po awanturze, albo w ogóle.
Kobieta, samochód i czary
Za nami (siebie i tira mam na myśli) sznureczek robi się coraz dłuższy i dłuższy, aż tu nagle słyszę klakson, pisk i równa się ze mną taka beemka – marzenie, a jej właściciel ryczy: - A ty co? Krowy na pastwisko prowadzisz?! Ożżżż ty! W takiej sytuacji nie zapalić to grzech, zwolniłam więc jeszcze bardziej, jadę i dymię. W pewnym momencie patrzę, a tu w rowie, za takim zdradzieckim zakrętem...
