Piątek, Sierpień 1. 2008
Nie potrafię przejść obojętnie
Musiałam wyskoczyć na miasto. W połowie drogi zaczepiła mnie schludnie, czysto, ale skromnie ubrana kobieta. Poprosiła o pieniądze na chleb. Raczej z dystansem podchodzę do próśb o kasę. Nawet nie miałam drobnych w portfelu i mówię jej, że nie mam pieniędzy, że dopiero musze wypłacić. Nic nie powiedziała, spojrzała przeprosiła i odeszła...
Mam większe aspiracje niż pomoc podkuchenna
Która z Was z ręką na sercu napisze, że jej marzeniem jest praca po 10 - 12 godzin zawodowo i drugie tyle obsługa Jaśnie Wielmożnego Małżona i domostwa, bo biedaczyna zaharowuje się 8 godzin i po pracy nie jest w stanie się ruszyć? Żąda głosem znudzonego mopsa beznamiętnie strzelając pilotem w stronę telewizora: Gazetę i piwo przynieś mi kobieto!
